.

.

autorskie



  archiwum dekady 
     





Każdy z nas dostrzega w obrazie to co chce widzieć lub skojarzyć z swoją świadomością.   Forma abstrakcyjna jako ekspresja twórcza wyrażona w materii,barwach czy znakach ujawnia się wyjątkowym środkiem malarskiego wyrazu.  
W tej artystycznej formie ,zacierają się granice między tym co jest abstrakcyjnym znakiem ,symboliką zaczerpniętą z podświadomości, ułożeniem materii czy barw. Imaginacja  plastyczna ,uzyskuje ponadczasową rzeczywistość ,gdzie ułożona substancja ,geometrie powiązań i układów kolorystycznych tworzą obraz ujęty w systemie innego postrzegania. Forma i barwa ukazują się tutaj jako wizualne ekwiwalenty znaku widzialnego , materia po przez światło i barwę staje się nie tylko substraktywnie widzialnym pigmentem, ale objawia swoją addywność i tajemnicę. Dla odbiorcy tworzy się w postrzeganiu,czytelny obraz wszechrzeczy.  




      




















































 "Nuda veritas"  -tryptyk               









   
.
                                                                                                                       
 Galeria VariArt - "Danie główne" - 2012
                                                                                
                                                                                                                     

 

                    



                                                                                       

Poprzez twórców rzeczywistości , wyobraźnię, oczekiwania ,ocenianie, pasję i modlitwę powołujemy każdą możliwość do istnienia. W naszych przekonaniach o tym kim jesteśmy, co powinniśmy,a czego nie powinniśmy ,co posiadamy, a czego nie posiadamy, nadajemy tchnienie życia, zarówno naszym największym radościom, jak i najciemniejszym chwilom /-/















































                                                                                                        


                                                                                                                                                                              
                                                                                                                        



"Otwarta brama"                      




 
.między ,początkiem i końcem, światłem a ciemnością ,dobrem i złem, nędzą i bogactwem   ,życiem i śmiercią , stajemy wyborem, przed otwartą bramą /-/


















































     
    "Architektura dżwięku"-   dyptyk  


                             

 
Dźwięk to wrażenie słuchowe ,spowodowane falą akustyczną.  Tak w dźwięku jak i barwie tkwią wyjątkowe sekrety i piękno. Człowiek wykorzystując te możliwości usystematyzował i stworzył z nich piękną muzykę. Określamy często ,że słuchając muzykę widzimy w niej obrazy, tak jak z obrazu odnosimy określone wrażenie muzyczne. Nie jest też przypadkowe ,że w klasyfikacji używa się wyraz tożsamy jako barwa dźwięku, a ton barwy, jako analogię tonu muzycznego. Z myśli i zdolności kreacyjnych człowieka powstała różnorodność instrumentów muzycznych ,które swymi dźwiękami w rękach artystów, nasycają nas wyjątkowymi wrażeniami, kreując wspaniałą harmonię dla naszego ducha.
 





                                                                                                                                                                    
                                                                                                      
                                                                                                                 


  













galeria VariArt  - "Danie główne" /2012 





















 Organy
























Fortepian
Galeria "VariArt" - "Danie Główne" -2012















                                                                            
                                                                                      
 






"Dotknąć serce gwiazdy" -/tryptyk/




"N.O.W." - 2014  -  II nagroda - Fundacja Grzymskich z Kanady























































 Galeria VariArt -"Danie główne'




























































"Impresja zachodzącej gwiazdy"
Galeria "VariArt" - "Danie Główne" -2013































Międzynarodowy konkurs małych form  graficznych - technika ctg

"Człowiek-Ziemia-Kosmos" -  Gdańsk 2011





 





























wystawa pokonkursowa galeria "Warzywniak" - Gdańsk




















                                    prace z  projektu plastycznego  "Odlot bocianów"  


















 "Iluzja czasu i przestrzeni " - tryptyk










                                                        udział w IX konkursie plastycznym "N. O. W." - 2107

                                                       Nagroda "Grand prix"- Marszałka woj.pomorskiego


  



















 




















































































 















kultura i sztuka










 
Nie ma nic bardziej nieokreślonego niż słowo kultura” /Johan Herder/ .Kultura tworzy się jako system autoidentyfikacji .Oko człowieka nie tylko widzi, ale również jest twórcze – konstruuje obraz, z którym się utożsamia, albo i nie – wtedy tworzy następne obrazy i widzi się inaczej niż dotychczas. Kultura to seria obrazów i w swej istocie jest nietrwała, jak i te obrazy ulega ciągłym przemianom, tak jak i ciągle zmienia się autoidentyfikacja. Kultura więc nie jest, jak natura, czymś stałym i niezmiennym. Kultura musi z istoty swojej ewoluować.
Wszystko co tworzy kultura ma na celu dopasowanie człowieka do życia w naturze. Ale nie jest to proces skończony i zawsze pozostanie jakiś element niedookreślenia. Właśnie w tym niedopasowaniu tkwi źródło kulturowej dynamiki. Człowiek nigdy do końca nie jest zadowolony ze swojego obrazu (obrazu siebie), gdyż obraz ten nie jest (i nie może być) naturalny. Nie czujemy się swoim ciałem, rozumem, myślą, ani uczuciem. Nie jesteśmy swoją przeszłością, wyobrażeniem swojej przyszłości, ani wiedzą o sobie. Nie jesteśmy tym, co posiadamy, ani tym, jak wyglądamy, ani nawet tym, co potrafimy. Jesteśmy obserwatorami rzeczywistości. To ona jest niezmienna i tylko dla niej zawsze jest teraz. . Tożsamość zatem nie tkwi w naturze człowieka, ale jest to efekt identyfikacji z własnym obrazem. Ta identyfikacja jest aktem nietrwałym i zmiennym , podlega ciągłej rekonstrukcji i dlatego właśnie możliwa jest kultura /Plessner / Kultura obejmuje również sztukę
Sztuka to dziedzina działalności ludzkiej, uprawiana przez artystów. Nie istnieje jedna spójna, ogólnie przyjęta definicja sztuki, gdyż jej granice są redefiniowane w sposób ciągły i w każdej chwili może pojawić się dzieło, które w arbitralnie przyjętej i domkniętej definicji  może się nie mieścić w obecnym postrzeganiu.

Na wprowadzeniu do rozważań ,posłużę się na wstepie intrygującym zapisem myśli ,mojego przyjaciela,apolegeta ,artysty plastyka prof. Kazimierza Jałowczyka


"Portret emaginacyjny"


Siedząc w bibliotece nad rozprawami filozofów, doznawałem - stopniowo poczucia jasności. Rosło ono stopniowo: pierwszą istotną trudnością było przełamanie oporu języka. Potem dokładnie pojmując, podziwiać mogłem pełniej zawiłe słowne konstrukcje, do momentu, kiedy bezradna pojęciowa abstrakcja jest znakiem, że myśl ludzka ściera się z tajemnicą. Mogłem się zatem odważyć na spostrzeżenie, że to co nie wyrażalne pojęciowo - to, co umyka słowu, może być ujawnione inaczej - formą znaku widzialnego, posiadającego szczególnie uniwersalną właściwość przekazu, który przekracza horyzont słowa.
Kilka miesięcy regularnego uczęszczania do bibliotek przyniosło mi wiedzę o której nie myślałem wcześniej: o wyobraźni i o wyobrażeniach, o procesie twórczym, który nie jest tylko formą kreacji artystycznej, ale w każdej dziedzinie życia posiada ten sam charakter, o antropologii, która jest wiedzą o człowieku, który był i jest.
Działo się to jednak dopiero wtedy, gdy pierwszy etap pracy nad obrazami określił pierwszą, wstępną wizję. Początkowe decyzje były spontaniczne i symultaniczne, gdyż dotyczyły całej grupy obrazów: nie dbając o szczegóły, nie próbując unikać możliwych błędów, gmatwałem, piętrzyłem formy, z których stopniowo wyłaniały się jakieś kształty, następnie uszczegółowiane poprzez efekty malarskie. Dopiero w trakcie procesu malarskiego, obserwując zachodzące fazy, dało się zauważyć, że abstrakcyjne początkowo obiekty, stają się coraz bardziej antropomorficzne.

Nie mogąc przewidywać, ani też planować systematycznej pracy w obrębie pojedynczych obiektów, wydało mi się, że można i warto pracować nad kilkoma obrazami naraz, co można byłoby przyrównać do formy kolistego krążenia płótna do płótna, po linii jakieś koncentrycznej spirali, to znaczy: początkowo większy krąg obrazów stopniowo ograniczał się, na końcu w obrębie "zainteresowań" pozostawały trzy, potem dwa, wreszcie ostatni - wyrażał jakoby ostateczną "pointę" i zaznaczał koniec pracy.

Metoda spontanicznego krążenia wynikała z wcześniejszych doświadczeń, że statyczne, bardziej "racjonalne" podejście usztywnia, sprzyja schematom.
Spontaniczność, intuicyjne identyfikacje, uwalniają od zbytecznych oczekiwań, ale dają też możliwość - w momentach instynktownej koncentracji - krótkiego, ale zdecydowanego działania. Opisana forma pracy, nie poddająca się planom, stała się sposobem na ujawnienie się energii, ogniskującej się niespodziewanie, w nieprzewidywalnych miejscach.
Być może to właśnie instynkt twórczy, sterując procesem malarskim, decyduje o kolejności, długotrwałości (częściej krótkotrwałości) działań, o wyborze środka, albo o użyciu tego samego - tej samej linii, tej samej barwy - gdzie indziej, ale w zupełnie innych celu.
Zestaw obrazów objętych działaniem stopniowo wydłużał się i poszerzał, zawsze jednak w centrum uwagi głównej pozostawał jeden - ważny bez względu na okoliczności, i bez względu na nie, przestawał być ważny - zawsze też pozostałe, sąsiednie, otrzymywały należną im porcję uwagi na zasadzie kręgów na wodzie, co też wyraża model koncentryczny.

Zdarzało się też i tak, że nagle uwaga skupiała się na tym, bo było pominięte, peryferyjne, zewnętrzne, czyli "centrum" jest ruchome, dynamiczne. Oznacza to również, że ognisko twórczej energii jest wędrujące, przemieszcza się w wiadomym sobie kierunku, koncentruje się nad wybranym obiektem, aby zatoczyć koło, lub wybrać inną przestrzeń, innego obrazu, lub wygasnąć na krótko, lub na dłużej, do jutra, na kilka dni.

Można byłoby też zauważyć, że w obrębie doświadczanego procesu malarskiego uczestniczą i współzawodniczą dwa czynniki: świadomej uwagi (w obrębie detali, problemów technicznych) i podświadomej intuicji (odnośnie spontanicznych decyzji, zmian, nagłych pomysłów). Ujawnia się tutaj stan swoistej, naturalnej nierównowagi, gdyż to, co można byłoby zaliczyć do sfery świadomości obarczonej rutyną i dążeniem do form przewidywalnych, przeciwstawione jest nieobliczalnej dynamice niewiadomego.
Doświadczenie, które staram się tu opisać, ujawnia stałe napięcie pomiędzy tym co wewnętrzne, intuicyjne - imaginacyjne, nie podlegające kontroli i sferą wolicjonalną decydującą o świadomych wyborach, kreującą oczekiwania, przywiązaną do sprawdzonych metod.

Eksperyment malarski, zakładał odwrócenie relacji świadomie - podświadome, realne - wyobrażone, bo to właśnie podświadomość wyrażająca się przez wyobraźnię stawała się pierwsza, ważniejsza. Do niej - czyli w kierunku niewiadomego - skierowane zostało pytanie: jaka jest, jeśli jest osoba, o której nic nie wiemy, o której świadomość milczy, a nawet powątpiewa? A jeśli zostanie ujawniona, jak ją nazwać, do jakiej rzeczywistości ona przynależy, co zechce nam powiedzieć, co oznacza jej obecność?
Takie różne pytania zadać można poprzez obraz - przestrzeń obrazu staje się miejscem swoistej rozmowy. Z "kim" ta rozmowa jest prowadzona?
Kim jest uosobiony? Czy to człowiek który był, a nie jest - a może nie był i dopiero będzie?
Równolegle pojawia się problem, który odnosiłby się do czegoś, co nazwać można byłoby antropoformizacją obrazu, bo przecież sportretowany istnieje tylko na obrazie i jedynie poprzez obraz. Przestrzeń malarska staje się miejscem szczególnej, bo jedynej, rzeczywistej obecności osoby. Zapytać można, czy obraz jest tylko miejscem tej swoistej egzystencji, czy będąc homogenicznie tożsamy z ujawnioną postacią, staje się częścią zagadki, która jest taka sama dla malującego, jak i dla każdego uważnego świadka? Czy obraz stając się częścią wizualną ujawnionej osoby, przez to staje czymś więcej niż obrazem?

Ale o ile te wszystkie pytania przynależą do porządku świadomego, z całą swoją natrętną konkretnością, to "odpowiedzi" zawsze nas zaskakują swoim "nieprawdopodobieństwiem". Przyzwyczajeni do ustalonych faktów, musimy pozbywać się pewności i kiedy rodzi się zwątpienie, wtedy pojawia się szansa, bo malarstwo jest zajęciem dla wątpiących. Ale dopiero przyjęcie "nieprawdopodobieństwa", staje się ostatecznym doświadczeniem, i przekroczenie jego granic, jest przekroczeniem ram obrazu. ....

Kazimierz Jałowczyk
Toruń, maj 2007



                                                                                                                                                                   
                     


                                                                                                                    

                                                                                                                     
                                                                                                                 


 
Nauka nie potrafi rozwiązać ostatecznej tajemnicy natury
A jest tak dlatego ,że my sami jesteśmy ...częścią jej tajemnicy
,którą próbujemy rozwiązać / Max Pianek- fizyk/


 Otaczający nas świat widzimy ,mózgiem.  Widzenie jest określone przez dwa czynniki: wrażenie i postrzeganie. Trudno je rozdzielić, ale możemy przyjąć, że wrażenie to detekcja i kodowanie bodźców wzrokowych, a postrzeganie jest procesem umysłowym polegającym na organizacji, dekodowaniu i interpretacji tych bodźców. Nasz mózg jest w tym postrzeganiu bardzo subiektywny i dlatego całe widzenie mocno zależy od kontekstu. W procesie plastycznym /malarstwie/ ukazany i utrwalony przez artystę obraz jest wynikiem wizji przekształconych w różne formy, znaki i kolory „imago veritatis” . W tej dyscyplinie pojęć są spisane wszystkie teorie ,więc z „czysto” technicznej i psychologicznej analizy temat wydaje się jasny i zrozumiały. Jakie to ma znaczenie w naszej codziennej percepcji obrazu ,  jest może nieistotne, bo poruszamy się w naszym świecie z takim właśnie odbiorem i nikt na co dzień nie zastanawia się i nie kwestionuje takich wrażeń. Warto jednak  zauważyć czym jest np. w sztuce /plastyce/i czemu służy. Dla zrozumienia tego zjawiska prześledzimy to w naukowych wyjaśnieniach, oraz poznamy istotę tego zjawiska w kontekście teorii plastycznych ,,tajemnic” ,oraz doczesnych poszukiwań twórczych.


 II.  Postrzeganie - rzeczywistość...czy  iluzja



Według definicji, złudzenia (iluzje) są to zjawiska wynikające z błędnej interpretacji obrazu przez nasz mózg. Może być to spowodowane np. grą cieni, kontrastem, różnicami kolorów i innymi czynnikami, które automatycznie wprowadzają mózg w błędny tok myślenia. Ogólnie iluzje można podzielić na dwie grupy: optyczne i wzrokowe Pierwsze z nich powstają na drodze od przedmiotu do siatkówki oka, drugie na drodze od siatkówki do mózgu”. Grupa, określana mianem złudzeń optycznych, także nie jest jednorodna; dzieli się za tym na kilka mniejszych podgrup.                                                                                                                                                                        
W jej obrębie naukowcy wyróżniają złudzenia:
- geometryczne (polegające na błędnej ocenie odległość kątów, kierunków i kształtów),- barwne ,związane z jasnością i barwą tła.
- jasności (gdy przedmiot oglądany na jasnym tle wydaje się ciemniejszy niż ten sam przedmiot na ciemnym tle),
- perspektywiczne (widzimy „zmniejszanie się” na obrazie przedstawianych elementów wraz z ich oddalaniem się od punktu obserwacji),
- irradiacyjne (dotyczące błędnej oceny wielkości przedmiotów, a wynikające z różnicy jasności 
- ruchowe 
- trójwymiarowości (w wyniku posiadania dwojga oczu, do mózgu docierają dwa obrazy jednego przedmiotu).

. W zależności od otoczenia różnie odbieramy te same kolory, kształty czy rozmiary. Linie proste wydają się być wybrzuszone, dwa jednakowe okręgi – różne pod względem wielkości, a identyczne, czerwone kwadraciki – raz jawią nam się jako bordowe, innym razem – różowe. Przykładów można mnożyć w nieskończoność matematyczną.
Czytane w umyśle obrazy nie są też "rzeczywiste" ponieważ , podlegają ciągłej  przemianie w określonym czasie. Można to uzmysłowić w skali makro ,gdzie obraz z głębin wszechświata dociera w naszym postrzeganiu jako zapis ,który w tej czasoprzestrzeni już nie istnieje lub wygląda zupełnie inaczej.To co widzimy nie jest już obrazem  rzeczywistym, lecz stanem zapisu ...... który odczytujemy w naszej świadomości.   Można w tym pokusić się na interpretację ,że świat oglądamy jak.. „zdjęcia z  albumu". 

 Ciekawym, zagadkowym złudzeniem wzrokowym jest np.: iluzja księżycowa. Księżyc widziany nad horyzontem wydaje nam się 1,5 razy większy, niż kiedy oglądamy go w zenicie ,do dziś nie znamy wyjaśnienia tego zjawiska, chociaż po raz pierwszy opisał to już Arystoteles . I choć na przestrzeni wieków pojawiło się wiele różnych teorii , żadna nie została potwierdzona. Tego nie da się wytłumaczyć prawami fizyki. Jest to więc „czyste” złudzenie wzrokowe...../-/.









Opisane iluzje powstają w wyniku rzeczywistego działania praw fizyki na otaczający nas świat /obrazy/ . Tworzyły się jeszcze „poza nami”, na drodze między przedmiotem a okiem ,jednak dopiero złudzenia powstające w nas, wewnątrz mózgu, zasługują na miano prawdziwych iluzji  wynikające :... z błędnego rozpoznania, do którego dochodzi na skutek niepełnej lub celowo zmienionej informacji i mają podłoże psychologiczne” ... /-/ dr. hab. Zbigniew Jaroszewicz.
Czy za tym widzialny obraz świata jest na swój sposób  „ zafałszowany”?  .





 



Przejdźmy za tym do spraw oczywistych i prześledźmy, co nasze zmysły odczytują w postrzeganych obrazach.Przyjrzymy się  technikom iluzji wzrokowych ,które mają swoje miejsce w malarskim warsztacie ,dawnych mistrzów ,oraz współczesnych poszukiwań  znanych artystów. Czym one są i jakie też mają znaczenie i cel w ich twórczości. Czy są tylko osobistym  "kaprysem" w poszukiwaniu  artystycznych wypowiedzi ,a może są formą "wyprzedzającą" epokę w ukazaniu  " innego wymiaru" doznań zmysłowych  ,jako formę kreacji twórczych /-/.


Znaną i stosowaną w wielu dyscyplinach plastycznych jest tzw. technika trójwymiarowości. W sztuce malarskiej jest wyjątkowa ,choć z pewnością nietypowa. Wywołuje skrajne emocje od zachwytu, po brak akceptacji. Przełamuje tradycyjne rozwiązania i zniekształca rzeczywistość, dzięki czemu, pozwala uzyskać zaskakujący, trójwymiarowy efekt na płaskiej, poziomej powierzchni. Jej podstawą jest anamorfoza, czyli celowe zniekształcenie proporcji obrazu, dla uzyskania realnych, „wychodzących” z zamalowanej powierzchni lub „zagłębiających” się w niej, elementów rzeczywistości. Powoduje dezorientację i w perfekcyjny sposób oszukuje zmysł wzroku. To, że widzimy regularny i proporcjonalny obraz, jest sprzeczne z naszą wiedzą, dotyczącą jego deformacji. Przy pracach stworzonych tą techniką, ważne jest, by przyjąć odpowiedni punkt widzenia, który umożliwi właściwy odbiór obrazu.


Anamorfoza zostaje ujarzmiona przez wizję umysłu. Jest optyczną sztuczką, w której to, co widzialne, przesłania to, co rzeczywiste. Elementy tego systemu są ze sobą powiązane. Perspektywy przyspieszone i spowolnione wstrząsają naturalnym porządkiem, nie niszcząc go. Perspektywa anamorfotyczna unicestwia go tymi samymi środkami, stosowanymi w sposób skrajny. Obrazy rozkładane na elementy i przywracane przez kombinacje promieni wzrokowych rozpowszechniają się w wieku XVI, jako artystyczny cud, którego sekretu strzegły tajemnice mistrzów.




Długość, szerokość, wysokość, czas. Trzy wymiary przestrzenne i jeden czasowy ,tyle dziś potrzebujemy do geometrycznego opisu postrzeganej rzeczywistości.
Podstawowy problem z innymi wymiarami polega na tym, że nie jesteśmy w stanie dostrzec ich za pomocą zmysłów. Nasze poczucie trójwymiarowości jest wrodzone,zapisane w mózgu co określamy trzema wymiarami przestrzennymi. Nie potrafimy więc intuicyjnie wyobrazić sobie dodatkowych wymiarów. Czy to oznacza, że znajdują się poza zasięgiem naszego umysłu? (...)
W malarstwie próbowano przedstawiać wszystkie strony trójwymiarowych obiektów równocześnie, a więc tak, jak widziałaby je istota czterowymiarowa. Odwoływano się też do wielowymiarowych konstrukcji geometrycznych, np. na słynnym obrazie Salvadora Dalego „Corpus Hypercubus” czy w pracach Pablo Picasso i wielu innych artystów.
Gdy w geometrii rozciągamy punkt w jednym wymiarze, otrzymujemy odcinek. Gdy odcinek rozciągniemy w kolejnym wymiarze, zobaczymy prostokąt. Gdy ten z kolei wyciągniemy w trzeci wymiar, powstanie prostopadłościan. Możemy więc powtórzyć ten zabieg z sześcianem w czwartym wymiarze, otrzymując jego czterowymiarowy odpowiednik – hipersześcian. Mimo braku intuicji związanych z kolejnym wymiarem, jesteśmy w stanie dość szybko narysować trójwymiarowe rozwinięcie hipersześcianu. Posługując się tą analogią, można skonstruować siatkę hiperścianu – zespół ośmiu sześcianów uformowanych w bryłę przypominającą krzyż. Takie rozłożenie, nazywane jest tesseraktem.
Gdy myślimy o wymiarach, automatycznie przychodzą nam na myśl osie układu współrzędnych. Jednowymiarową przestrzeń wyobrażamy sobie jako pojedynczą oś. Dwie prostopadłe służą do odtworzenia płaszczyzny, trzy – zwykłej przestrzeni. Znajdujące się na osiach wektory tworzą „bazę” przestrzeni – mnożąc je i dodając, możemy wskazać dowolny jej punkt. Wyobrażenie sobie czterech prostopadłych do siebie wektorów lub osi wykracza poza nasze możliwości. Ale od strony matematycznej nic nie stoi na przeszkodzie, aby tworzyć abstrakcyjne przestrzenie wektorowe, w których liczba wzajemnie prostopadłych osi (a precyzyjniej: ich wektorów bazowych) jest dowolnie duża.  

  
 
                                                                              

    Salvadoro Dali
                                                                                                                                     
 


                                 


  Corpus Hypercubus (Christus Hypercubus, Ukrzyżowanie), 1954 r., Nowy Jork - Metropolitan Museum of Art. Głównym motywem jest tu postać Chrystusa ukrzyżowanego, który rozpięty jest na siatce czterowymiarowej figury geometrycznej, zwanej hipersześcianem, używanym  dla przestrzeni o wymiarach powyżej trzech.







                                                                           

                                                                                                                                 


 III .Myślenie obrazem - obraz w myśleniu

Metafory i analogie, poprzez zestawienie razem różnych kontekstów, prowadzą do powstawania nowych sposobów patrzenia. Prawie wszystko to, co wiemy, łącznie z poważną nauką, opiera się na metaforze. I dlatego nasza wiedza nie jest absolutna" – profesor Joseph Weizenbaum. 

 
Każdy z nas dostrzega w obrazach to,co chce widzieć. Jest to za tym proces ukształtowanego myślenia Powstaje z zapisu obserwacji ,doświadczeń i skomasowanej wiedzy. Istotnym nie do pominięcia w poszukiwaniach współczesnych kierunków w sztuce, jest zapewne zrozumienie istoty metafory.
 
Myślenie z wnętrza metafory jest myśleniem, u którego podłoża legł akt wyobraźni. Metafora jest zmysłowym obrazem tego aktu. W akcie wyobraźni przekracza się granice bytu fizykalnego. Mówiąc ściślej, taki akt sytuuje się na granicy tego, co jawi się jako trójwymiarowa przestrzeń naszego bycia w świecie i tego co poza tę przestrzeń wykracza. Wyobraźnia zatem jest w najbardziej tego słowa znaczeniu transcendensem. Akt wyobraźni zapoczątkowuje proces konstytuowania świata, który manifestuje swą obecność w dziełach sztuki. Akt wyobraźni twórcy, który leży u podstaw dzieła, spotkać się musi z wyobraźnią odbiorcy. W tajemniczym procesie spotykają się dwie wyobraźniowe monady, „ożywiając” stworzony świat. Łącznikiem obu  wyobraźni jest metafora, czyli przejrzysty obraz nieprzejrzystego bytu, do którego dociera w swym akcie wyobraźnia. Przejrzystość metafory ma charakter przestrzenny. Pozwala to na myślenie z wnętrza metafory oraz transcendowanie aktów tego myślenia, co w konsekwencji decyduje o intersubiektywności „myślenia metaforycznego”. Obraz skupia w sobie składniki obu światów, jest zatem metafora „obrazem granicznym”.
Metafora konstytuuje się w nieustannym dialektycznym ruchu. Jest syntetyczną jednością obu światów, ale jest także jednością wyobraźni twórcy i odbiorcy. Jeśli liczba odbiorców będzie skłonna przypisywać metaforze pewne konkretne znaczenie, wówczas określimy ją metaforą skonwencjonalizowaną w procesie recepcji. Taki obraz traci wewnętrzną dynamikę, zastygając w formie obiektywnego znaczenia. Wyobraźnia jest wyłącznie po stronie odbiorcy, który w procesie postrzegania ,dynamizuje ten obraz. Wyobraźnia odbiorcy wkracza niejako w przestrzeń zobiektywizowanego już, czyli oderwanego od swego twórcy, metaforycznego obrazu, powodując ruch znaczeń, a każdy taki akt jest modyfikacją utrwalonego znaczenia. Metafory żywe są w jakimś sensie zawsze „momentalne”, opalizują swoimi znaczeniami, są niejako in statu nascendi swego znaczenia kluczowego, względnie „umierają”, kiedy wyczerpią swą dynamikę znaczeniowo-twórczą .
  

 
Metafora obrazu
Metafora obrazu jako okna pojawiła się w traktacie Leona Battisty Albertiego De Pittura (O malarstwie, 1435) będącego pierwszym systematycznym wykładem zasad rządzących perspektywą linearną, mającą służyć odtwarzaniu rzeczywistości w sposób naukowy. Tak pojęty obraz określić można „jako przekrój poziomy przez piramidę wzrokową, tj rzut pionowy przedmiotów widzianych przez malarza w trójwymiarowej przestrzeni na dwuwymiarową płaszczyznę prostopadłą do kierunku patrzenia, a zarazem do terenu” . Za klasyczny model malarstwa opartego na zasadach renesansowej perspektywy można uznać patrzenie przez okno, ale można też jak czyni to John Berger „nie tyle obramowane okno otwarte na świat, ile sejf ,przestrzeń w ścianie, w którym schowane zostało to, co widzialne”
Od metafory sejfu ,niedaleko do wyobrażenia sobie takiej sytuacji, w której po to, by dotrzeć do tego co widzialne, trzeba fizycznie zanurzyć się w przestrzeni wielowymiarowej, w której nie obowiązuje zasada ramy, charakterystyczna dla wszelkich przedstawień obrazowych symulujących wrażenie obcowania z rzeczywistymi, tzn. trójwymiarowymi przedmiotami,świetnie ukazanymi na dwuwymiarowej płaszczyźnie płótna etc. Idea trompe l’oeil to paradygmat doskonałego iluzjonistycznego przedstawienia, które w swoją logikę ma wpisaną zasadę iluzji jako swoistego programu odpowiadającego panującej, kartezjańskiej władzy wzroku, zakorzenionej w renesansowej, czyli nowoczesnej, formie obrazowania świata. A pożądanie owej iluzji jest, jak trafnie zauważa Oliver Grau , „antropologiczną stałą”, która towarzyszy ludzkiej potrzebie tworzenia obrazów 




Wewnątrz obrazu

Powszechnie obecnie mówi się o otaczających nas zewsząd obrazach, zwłaszcza zaś obrazach technicznych, medialnych, cyfrowych czyli obrazach symulowanych, wirtualnych. Pragnienie przekroczenia ramy i znalezienia się wewnątrz obrazu, przełamania oddalenia odbiorcy i obrazowego dzieła nie jest nowe, być może wynika ono ze świadomości nienaturalności sytuacji, w której pozbawieni jesteśmy możliwości kontroli obrazu, bądź choćby tylko ingerencji w jego kształt.
Jednym z pionierów współczesnych praktyk skupiających się na koncepcji „wejścia w obraz” był Amerykanin Morton Heilig. Zafascynowany możliwościami poszerzenia pola widzenia w Cineramie ,na początku lat sześćdziesiątych stworzył prototyp urządzenia, które nazwał „teatrem doznań experience theater . Ten dokumentalista wierzył, że przyszłość kina, i szerzej wszelkich sposobów tworzenia przedstawień obrazowych, należeć będzie do filmów oraz innych realizacji posługujących się obrazem ,oddziałujących nie tylko na zmysł wzroku i słuchu, ale też zapachu i dotyku. W roku 1962 zaprojektował i opatentował Sensoramę ,urządzenie, które stymulowało wszystkie zmysły. 

„Statyczne obrazy umarły” pisał autor Artificial Reality ,mając zapewne na myśli emancypacyjne procesy związane z odrzuceniem rządzącego wizualnego modelu nowoczesności, inaczej mówiąc z odrzuceniem władzy wzroku .I tak dochodzimy do idei immersji, czyli zanurzenia w środowisku wirtualnym, w którym nie chodzi już o iluzję, ale o jej przekroczenie, czy też raczej o przekroczenie paradygmatu iluzjonistycznego przedstawiania. Kategoria immersji nierozerwalnie związana jest z różnymi próbami definiowania rzeczywistości wirtualnej. Immersja tworzy poczucie bycia obecnym w wirtualnym świecie, poczucie, że możemy przekroczyć nasze fizyczne ograniczenia. Przykładów różnorakich instalacji wykorzystujących ideę „przeniesienia” widza do wnętrza obrazu(ów) dałoby się wymienić oczywiście wiele – realizują one koncept zanurzenia w różnorakiej formie. Specyficzny rodzaj przestrzeni immersyjnej jest CAVE w oczywisty sposób nawiązująca zarówno do Platońskiej jaskini prezentowanej w siódmej księdze Państwa przez Sokratesa, jak i tych konceptów z rezerwuaru teorii kina. Tylko czy to, co prezentowane jest w CAVE to jeszcze są obrazy? A więc z natury przedstawienia znajdujące się poza nami, w świecie zewnętrznym, podczas gdy w jaskini te obrazy są dookoła nas, nie są statyczne, możemy ingerować w ich strukturę, reagują one na naszą obecność, możemy je modyfikować i przekształcać ,a przy tym przestaje obowiązywać w tej sytuacji kardynalna zasada jednego punktu widzenia stanowiąca paradygmatyczny model percepcji obrazów, wpisany w logikę centralnej perspektywy, owego przywoływanego już „kartezjańskiego perspektywizmu” ustanawiającego władzę okocentryzmu z wszelkimi jego konsekwencjami. 

Obraz nie musi być jedynym sposobem naszego kontaktu z dziełem sztuki przedstawiającej. Dokonuje się jego paradoksalna dewaluacja, bo to kosztem obalenia prymatu obrazu można uruchomić pozostałe zmysły. „Oko centryzm” siłą rzeczy zostaje podważony. Peter Weibel stwierdził, iż „dzieło sztuki nie jest dłużej obrazem, nie jest dwuwymiarowym oknem na świat, ale staje się drzwiami do multi sensorycznego zdarzenia . Obserwator jest zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz zdarzenia, stając się częścią tego, co obserwuje” Tym sposobem przełamany zostaje dystans .albo dąży się do jego zmniejszenia na rzecz umiejscowienia widza nie na zewnątrz, ale w środku obrazu.
Być może zresztą ta nowa modalność naszej percepcji, która jest zbliżona do percepcji architektury ,czy może raczej przestrzeni architektonicznej, nie obrazowej , jest nową formą iluzji . Dychotomię immersja , iluzja, bądź też traktowanie immersji jako fenomenu postrzeżeniowego, który zastąpi iluzję ,należy zatem potraktować wyłącznie jako figurę retoryczną, nie rzeczywistość. 
 
Oznacza to bowiem, iż świat jest pochodną procesu zrozumienia postrzegania. Gdy zmieniamy percepcję i sposób postrzegania otaczającej nas rzeczywistości, zmienia się również ta rzeczywistość oraz otaczające nas obrazy ,które tworzą tą rzeczywistość.
 
   Problem ,zaczyna się wtedy gdy próbujemy sztukę zdefiniować, ustalić jej pojęcie oraz ramy ,a to tyle co obramowane okno na świat ,w bezgranicznej przestrzeni ,która nas otacza.